dr Magdalena Szpunar
AGH
Redefinicja pojêcia czasu i przestrzeni w dobie Internetu.
Czas jest kategori¹, nad któr¹ rzadko siê zastanawiamy. Dopiero momenty prze³omowe w naszym ¿yciu, czy wydarzenia traumatyczne powoduj¹, ¿e poddajemy refleksji nasze ¿ycie, zastanawiamy siê nad przemijaniem, ulotnoœci¹ ¿ycia i czasu. Czas wraz z przestrzeni¹ stanowi¹ istotne wektory ¿ycia spo³ecznego. Czas jest pojêciem umownym, pewnym konstruktem spo³ecznym, wobec którego jednostki, czy grupy spo³eczne organizuj¹ swoje ¿ycie. Bez kategorii czasu wykonywanie pewnych czynnoœci by³oby niemo¿liwe, konieczna jest, bowiem ich synchronizacja. Jego percepcja jest ró¿na od aktualnie prze¿ywanego okresu w naszym ¿yciu. Dzieci i m³odzie¿ niemal nie odczuwaj¹ up³ywu czasu, prawie nie zauwa¿aj¹c jego up³ywu. Dopiero osoby doros³e stykaj¹ce siê z tymi osobami dostrzegaj¹ jak szybko biegnie czas, widz¹c zmiany w wygl¹dzie dzieci, które dzieci staj¹ siê m³odzie¿¹, m³odzie¿ - osobami doros³ymi, doroœli zaœ starcami. Osoby starsze coraz bardziej œwiadome schy³ku swego ¿ycia, odczuwaj¹ nieub³agalny bieg czasu, choæ nierzadko dysponuj¹ du¿¹ iloœci¹ czasu wolnego, którego nie wiedz¹ jak zagospodarowaæ. Zauwa¿aj¹ fizyczne w zmiany w swym wygl¹dzie i nierzadko nie potrafi¹ siê pogodziæ z naturalnym biegiem natury i „zêbem czasu”, który zmieni³ ich m³odzieñcze oblicza w poorane bruzdami twarze. Osoby nieuleczalnie chore traktuj¹ czas jako dobro niezwykle cenne, deficytowe, staraj¹c siê prze¿yæ ka¿d¹ pozosta³¹ chwilê jak najbardziej œwiadomie lub wrêcz przeciwnie wolno p³yn¹cy czas staje siê przekleñstwem, nie uwalniaj¹c od cierpienia i udrêki dnia codziennego.
Schy³ek starego roku i pocz¹tek nowego roku sk³aniaj¹ nas do bardziej œwiadomej refleksji nad naszym ¿yciem i czasem, którego dysponujemy ograniczon¹ iloœci¹. Zastanawiamy siê, co w starym roku uda³o nam siê zrealizowaæ i czy czas miniony wykorzystaliœmy efektywnie i racjonalnie. Na nadchodz¹cy czas nowego roku dokonujemy postanowieñ i przyrzeczeñ, które maj¹ coœ zmieniæ w naszym ¿yciu, czyni¹c go lepszym i bardziej satysfakcjonuj¹cym.
Nowoczesny œwiat jest rzeczywistoœci¹ zmieniaj¹c¹ siê niezwykle dynamicznie. Tempo dokonuj¹cych siê zmian jest nieporównywalnie szybsze z jak¹kolwiek epok¹ znan¹ nam z przesz³oœci.
Wszystkie znane nam kultury posiada³y umiejêtnoœci mierzenia czasu i ustalania lokalizacji przestrzennej, pozwalaj¹c okreœlaæ przesz³oœæ, teraŸniejszoœæ i przysz³oœæ[1]. Dla wiêkszoœci ludzi epoki przednowoczesnej czas i przestrzeñ powi¹zane by³y z konkretnym miejscem[2]. Ka¿dy czas zarówno ten istniej¹cy w przyrodzie, jak i w spo³eczeñstwie jest zawsze zwi¹zany z jakimœ kontekstem, ma charakter lokalny[3]. Naturalnym sposobem oznaczania czasu s¹ zjawiska przyrodnicze – fazy ksiê¿yca, nastêpstwa dnia i nocy oraz pory roku. Pierwsze urz¹dzenia do wyznaczania i mierzenia czasu to zegar s³oneczny i klepsydra, które pojawi³y siê w Babilonii i Egipcie tysi¹ce lat przed nasz¹ er¹. Pierwsza po³owa XIV wieku przynios³a ze sob¹ konstrukcjê zegarka z napêdem ciê¿arkowym, a po³owa XIX wieku na rynku w Szwajcarii i USA pojawi³ siê tani zegarek na rêkê dostêpny dla zwyk³ego klienta, zyskuj¹c status najpopularniejszego i masowo u¿ywanego urz¹dzenia technicznego XX wieku[4].
W spo³eczeñstwach nowoczesnych percepcja czasu zmienia siê. Jak podkreœla M. Castells w spo³eczeñstwach œredniowiecznych by³ on kategori¹ mierzon¹ jedynie wa¿nymi wydarzeniami typu œwiêta religijne, dni targowe, pory roku, wokó³ których to toczy³o siê codzienne ¿ycie, które nie podlega³o dok³adnej synchronizacji. Z kolei w ludowej kulturze rosyjskiej czas traktowano jako wieczny, bez pocz¹tku i koñca[5]. Zasady rz¹dz¹ce czasem, mimo, ¿e nie s¹ sformu³owane explicite „istniej¹ niejako w powietrzu”, tworz¹c „milcz¹cy jêzyk” danej kultury[6].
W spo³eczeñstwie nowoczesnym mamy do czynienia z procesem, który A. Giddens nazywa rozdzieleniem czasu i przestrzeni. Przyczyn¹ tego zjawiska by³o wykszta³cenie siê „pustego” wymiaru czasu, którego bezpoœredni¹ przyczyn¹ by³ zegar mechaniczny. Zjawiskiem, które przyczyni³o siê z kolei do „opró¿nienia” przestrzeni jest mapa globu, sprawiaj¹ca, ¿e ¿adne miejsce na œwiecie nie jest uprzywilejowane, panuje ca³kowity uniwersalizm. Owo oddzielenie czasu od przestrzeni paradoksalnie sprawia, ¿e niekonieczne oba te wymiary bêd¹ ze sob¹ niepowi¹zane w spo³eczeñstwie, mog¹ one, bowiem wi¹zaæ siê w struktury bez odwo³ania siê do specyfiki miejsca[7]. Wspó³czeœnie jesteœmy œwiadkami relatywizacji czasu i ucieczki od prymatu kultury zegara dziêki nowym technologiom[8]. Dziêki technologiom komunikacyjnym mamy wra¿enie naocznoœci zdarzeñ rozgrywaj¹cych siê na drugim krañcu globu ziemskiego[9].
Z badañ prowadzonych przez CBOS w 2005 roku wynika, i¿ co trzeci Polak twierdzi (37%), ¿e czas up³ywa bardzo szybko, tylko nieliczni uwa¿aj¹, ¿e czas up³ywa wolno lub bardzo wolno (6%). Up³yw czasu jest wyraŸnie szybszy w odczuciu kobiet, ni¿ mê¿czyzn. Szybszy up³ywu czasu dostrzegaj¹ równie¿ czêœciej osoby starsze, ni¿ m³odsze. Dzieci nierzadko narzekaj¹, ¿e czas im siê d³u¿y, a okres kilku dni odbieraj¹ jak wiecznoœæ. Szczególnie trudne jest wyt³umaczenie kategorii trwania czasu dzieciom w wieku przedszkolnym, które nie maj¹ opanowanych schematów postrzegania czasu, wobec czego okres 7 dni jest dla nich niekoñcz¹cym siê ci¹giem dni i nocy, podczas, gdy tydzieñ ich zdaniem up³ywa szybko. Osoby starsze wrêcz odwrotnie, narzekaj¹, ¿e czas im „ucieka jak z bicza trzask”, nie potrafi¹ nad nim panowaæ i odczuwaj¹ jego chroniczny brak. Percepcja czasu jest równie¿ zale¿na od zmiennej wykszta³cenia. Szybki up³yw czasu wskazuj¹ g³ównie osoby z wy¿szym wykszta³ceniem oraz pracownicy umys³owi wy¿szego i ni¿szego szczebla. Powolny up³yw czasu jest odczuwany g³ównie przez robotników i rolników, a tak¿e osoby bezrobotne, którym czas „siê d³u¿y”[10].
Ryc. 1. Odczucie up³ywu czasu

�ród³o: R. Boguszewski, Jak ten czas szybko leci, Komunikat CBOS, BS/2003/2005
Problematykê zwi¹zan¹ z subiektywnym odczuwaniem czasu podejmuje subdyscyplina nazwana psychologia czasu. Jak podkreœla P. Sztompka poszczególni ludzie ró¿ni¹ siê miêdzy sob¹ umiejêtnoœci¹ oceniania d³ugoœci czasu, jego up³ywu, umiejêtnoœci¹ podzia³u czasu na interwa³y (planowanie dnia pracy). Istniej¹ osoby, które notorycznie siê spóŸniaj¹, inne zaœ zawsze s¹ na czas, a nawet d³ugo przed oczekiwanym czasem[11]. Ró¿ny stosunek do czasu odnajdziemy w kulturze niemieckiej, inny zaœ w kulturze w³oskiej, czy amerykañskiej. Odmiennoœci w stosunku do kategorii czasu przejawiaj¹ siê równie¿ w zakresie okreœlonych kategorii zawodowych. Wojskowych, policjantów, czy pilotów samolotów charakteryzuje bardzo kategoryczny, „œcis³y” stosunek do czasu, zaœ artystów, czy osoby wykonuj¹ce wolne zawody znamionuje ¿ycie w wiecznym czasie wolnym, „bezczasie”. Grupy spo³eczne, czy narody ró¿nie odnosz¹ siê do perspektywy czasowej – spo³eczeñstwo amerykañskie zorientowane jest na przysz³oœæ (orientacja prospektywna), zaœ Chiñczycy zorientowani s¹ na przesz³oœæ i ho³dowanie historii (orientacja retrospektywna)[12]. R. Levina przeprowadzi³ badanie tempa ¿ycia w 31 krajach. Dowiód³ on, ¿e najszybsze tempo ¿ycia charakteryzuje Szwajcariê, Irlandiê, Niemcy, Japoniê oraz W³ochy, natomiast najwolniejsze tempo odnotowa³ w Syrii, Salwadorze, Brazylii, Indonezji i Meksyku. Autor bra³ pod uwagê m.in. takie zmienne jak: szybkoœæ chodzenia po miejskich chodnikach, czas sprzedawania dowolnego znaczka pocztowego w urzêdzie pocztowym oraz dok³adnoœæ czasu na miejskich zegarach[13].
Odmiennoœci w postrzeganiu czasu charakteryzuje równie¿ ró¿ne okresy historyczne. Subkultura dzieci kwiatów drugiej po³owy lat 60 XX wieku zorientowana by³a na „tu i teraz”, ho³duj¹c horacjañskiej zasadzie carpe diem bez zwa¿ania na konsekwencje i to, co przyniesie jutro. Wspó³czeœni m³odzi yuppies to orientacja na przysz³oœæ. Najistotniejszym elementem ¿ycia tej grupy spo³ecznej jest d¹¿enie do profesjonalizmu, szybkiej kariery, zami³owanie do luksusu i sukcesów finansowych. Charakterystyczny dla tej grupy jest niemal sta³y deficyt czasu, wedle zasady „czas to pieni¹dz”. Liczy siê tylko to, co mo¿na osi¹gn¹æ w przysz³oœci. Grupa yuppie to zbiorowoœæ niemaj¹ca czasu na prze¿ywanie swojej m³odoœci. Czas jest dla nich kategori¹ cenn¹ i deficytow¹, nie mo¿na, wiêc go marnotrawiæ na b³ogie lenistwo. Maklerzy gie³dowi doskonale wiedz¹ jak wa¿n¹ kategori¹ jest czas i jak ka¿da minuta wiele mo¿na zmieniæ, jeœli chodzi o osi¹ganie zysków. Dziennikarze walcz¹ z czasem by dostarczyæ na czas artyku³ do drukarni, przed up³ywem deadline, czyli umownego punktu czasu, którego nie mo¿na przekroczyæ. Z czasem niejednokrotnie przychodzi walczyæ lekarzom. W wielu przypadkach to minuty decyduj¹ o czyimœ ¿yciu. Czas jest równie¿ istotn¹ kategori¹ w przypadku osób pracuj¹cych na akord. Im bardziej efektywnie wykorzystaj¹ oni powierzony im czas, tym wiêcej zarobi¹. Czas jest dobrem wysoko cenionym tak¿e przez ch³opo-robotników, którzy musz¹ dzieliæ czas pracy zawodowej, z czasem poœwiêconym na pracê na roli, nierzadko te osoby, odpoczywaj¹ tylko w œwiêta i niedziele. Jak podkreœla P. Sztompka mamy wspó³czeœnie do czynienia z despotyzmem czasu, kalendarz i zegar zaczynaj¹ rz¹dziæ œwiatem, a dla cz³owieka epoki przemys³owej charakterystyczny jest niepokój zwi¹zany z up³ywaj¹cym czasem[14]. Niemal uniwersalnym prawem obowi¹zuj¹cym w niemal wszystkich kulturach jest przekonanie, ¿e osoba o wy¿szym statusie spo³ecznym pozwala na siebie czekaæ osobom ni¿ej stoj¹cym w hierarchii spo³ecznej[15]. Jednak¿e mamy równie¿ do czynienia z kategoriami spo³ecznymi, które dysponuj¹ nadmiarem czasu. Z nadmiarem czasu borykaj¹ siê wiêŸniowie, czy osoby bezrobotne, u których w wielu przypadkach rytm dnia wyznaczaj¹ posi³ki, czy ogl¹danie telewizji.
Maksyma „czas to pieni¹dz” we wspó³czesnych spo³eczeñstwach wyraŸnie zyskuje na znaczeniu. Og³oszenia o pracê obfituj¹ w adnotacje typu „umiejêtnoœæ pracy pod presj¹ czasu”, czy „umiejêtnoœæ elastycznego zarz¹dzania czasem”. Maklerzy gie³dowi doskonale zdaj¹ sobie sprawê z tego, ¿e kilka minut wahania mo¿e groziæ powa¿nymi stratami finansowymi. Praca w stresie, przy œwiadomoœci ci¹g³ego up³ywu czasu, wymaga od osób pracuj¹cych w takiej sytuacji trzeŸwoœci umys³u i nie uleganiu emocjom. Decyzje, choæ podejmowane nierzadko b³yskawicznie cechowaæ powinien rozs¹dek i wywa¿enie. Trzeba elastycznie reagowaæ na to, co dzieje siê na rynku, a ci, którzy nie dostrzeg¹ zmian zostaj¹ wyparci przez konkurencjê. Umiejêtnoœæ zarz¹dzania czasem to inaczej mówi¹c zdolnoœci do efektywnego jego wykorzystywania. Nierzadko kierownicy zarzucaj¹ pracownikom nienad¹¿aj¹cym z wykonywaniem powierzonej im pracy, i¿ jest to wynik wadliwego zarz¹dzania powierzonym czasem. Szczególnie jest to istotne w przypadku firm, które nie okreœlaj¹ dok³adnie zadañ do wykonania pracownikowi. To od niego samego oczekuje siê, ¿e odnajdzie niszê, jak¹ móg³by siê zaj¹æ przynosz¹c firmie zysk, w sytuacji, gdy akurat nie posiada zadañ do wykonania. Elastycznemu czasowi pracy sprzyjaj¹ równie¿ nowoczesne formy zatrudnienia jak np. telepraca, dziêki której to pracownik decyduje, w jakich godzinach i w jakim miejscu chce pracowaæ. Choæ jest to forma pracy wymagaj¹ca od pracownika wiele samodyscypliny i systematycznoœci, to z pewnoœci¹ dla wielu osób np. niepe³nosprawnych jest to jedyny sposób na wykonywanie jakiejkolwiek pracy.
Jednoczeœnie rysem wspó³czesnoœci jest to, i¿ czas pracy przestaje byæ centraln¹ kategori¹ ¿ycia w ogóle, bowiem jak dowodz¹ statystyki pracujemy mniej i krócej. W roku 1870 iloœæ godzin pracy rocznie na osobê w USA wynosi³a 2964, w 1900 roku - 2707, w 1950 r. -1867, a w 1979 r. -1607[16]. Z pewnoœci¹ tendencja ta bêdzie siê pog³êbiaæ. Coraz czêœciej pracê miêœni ludzkich zastêpuje maszyna, która wiele czynnoœci potrafi wykonaæ efektywniej i wydajniej. Choæ w obiegowych opiniach powtarza siê, ¿e pracujemy du¿o, to warto sobie uœwiadomi, ¿e w wielu przypadkach jest to œwiadomy wybór pracownika. Zostawanie po godzinach tylko, dlatego, ¿e „wypada” lub z powodu, ¿e inny wspó³pracownicy równie¿ zostaj¹ d³u¿ej jest nonsensem. Samonakrêcaj¹ca siê spirala zdaje siê nie mieæ koñca, a pozostawanie do póŸnych godzin wieczornych w wielu firmach jest niepisanym standardem.
Ryc. 2. Godziny pracy rocznie na osobê w latach 1870-1979 w USA

�ród³o: opracowanie w³asne, na podstawie: M. Castells, Spo³eczeñstwo sieci, Warszawa, PWN, 2007, s. 438.
Przestrzeñ wspó³czeœnie
W sytuacji, gdy przestrzeñ jest nam dana nie poddajemy jej refleksji. We wspó³czesnych spo³eczeñstwach jest ona jednak dobrem ograniczonym, o jaki tocz¹ siê spory i walki. Przestrzeñ w sensie fizycznym rozumiana jako ziemia jest wartoœci¹, w któr¹ inwestuje wielu ludzi. W sytuacji, gdy ceny gruntów wci¹¿ rosn¹, wiele osób wie, ¿e to doskona³y kapita³ na przysz³oœæ. Zachodnie koncerny i lokalni przedsiêbiorcy walcz¹ o ka¿dy, niezwykle cenny kawa³ek ziemi w centrum miasta, by tam wybudowaæ kolejne centrum handlowe, us³ugowe lub centrum rozrywki.
Jak podkreœla M. Castells przestrzeñ jest wytworem materialnym ludzi, którzy nadaj¹ jej formê, funkcje i znaczenie spo³eczne[17]. Fenomenu przestrzeni nie mo¿na zrozumieæ bez odwo³ania siê do dzia³añ spo³ecznych, podobnie jest w przypadku zdematerializowanej przestrzeni Internetu. Nowoczesnoœæ wymusza wspó³pracê jednostek, które coraz rzadziej s¹ ze sob¹ powi¹zane i coraz rzadziej wchodz¹ ze sob¹ w bezpoœrednie stycznoœci przestrzenne. Jak s³usznie zauwa¿a A. Nowak i K. Krejtz, dziêki Internetowi radykalnie zmienia siê pojmowanie przestrzeni spo³ecznej, dystans w przestrzeni fizycznej nie izoluje jednostek, a bliskoœæ wcale nie musi sprzyjaæ kontaktom spo³ecznym[18]. Internet pozwala swobodnie i bez ograniczeñ kontaktowaæ siê z wybranymi przez nas osobami, a grupy spo³eczne coraz czêœciej nie opieraj¹ siê o bezpoœrednie stycznoœci[19]. Bliskoœæ w fizycznej przestrzeni nie stanowi, wiêc gwarant na budowanie bliskich wiêzi. J. Miku³owski-Pomorski powo³uj¹c siê na S. Mooresa pisze „Aktywnoœæ spo³eczna by³a kiedyœ skoncentrowana wokó³ zlokalizowanych stosunków twarz¹ w twarz – zdominowana przez „obecnoœæ silnego poczucia miejsca” – jest dziœ najczêœciej zorganizowana w terminach stosunków z „nieobecnymi” innymi, którzy mog¹ byæ obecni na szerokiej przestrzeni geograficznej. Przestrzeñ i miejsce nie pokrywaj¹ siê w warunkach nowoczesnoœci – i technologie komunikacji i transportu maj¹ wa¿ny udzia³ w tym procesie”[20]. A. Giddens proces ten okreœla mianem „wysadzania” relacji spo³ecznych z kontekstów lokalnych i odtwarzania ich w niezmierzonych obszarach czasu i przestrzeni[21].
Zdaniem M. Castellsa mamy do czynienia z redefinicj¹ pojêcia przestrzeni, któr¹ autor nazywa przestrzeni¹ przep³ywów[22]. Zdaniem Castellsa we wspó³czesnych spo³eczeñstwach wykonywanie wspólnych czynnoœci wcale nie warunkuje podzielanie wspólnej przestrzeni. Definiuje on ow¹ przestrzeñ przep³ywów jako organizacjê wspó³czasowych praktyk spo³ecznych, które odbywaj¹ siê dziêki przep³ywom. Przep³ywami s¹ celowe, powtarzalne i programowalne sekwencje wymiany i interakcji miêdzy fizycznie roz³¹czonymi pozycjami zajmowanymi przez aktorów spo³ecznych. Na przestrzeñ przep³ywów sk³adaj¹ siê trzy elementy: obieg wymian elektronicznych, wêz³y przep³ywów oraz przestrzenna organizacja elit rz¹dz¹cych. Jak zauwa¿a Castells elity spo³eczne maj¹ szczególne wymagania przestrzenne, skupiaj¹ siê w starannie oddzielonych przestrzeniach z ³atwym dostêpem do kompleksów sztuki, kultury, czy rozrywki. Tendencja ta jest równie¿ coraz bardziej widoczna w Polsce. W wielu miastach powstaj¹ strze¿one osiedle, getta dla bogatych, do których wejœcia broni¹ nie tylko domofony, ale wysokie mury, budki stra¿nicze, czy karty wejœcia. Odgradzamy siê od siebie murami, zamkami i alarmami. Zajmowanie podobnej przestrzeni coraz rzadziej staje siê elementem sprzyjaj¹cym tworzeniu wspólnoty. £atwiej rozmawia nam siê z nieznanym rozmówc¹ w Internecie, ni¿ z s¹siadem z naprzeciwka.
Ju¿ E. Durkheim podkreœla³, ¿e coraz lepszy transport i technologie komunikacji redukuj¹ przestrzeñ spo³eczn¹ miêdzy ludŸmi. Redukcja ta prowadzi do eskalacji wspó³zawodnictwa miêdzy ludŸmi, ze wspó³zawodnictwa rodzi siê zró¿nicowanie spo³eczne, a ono w konsekwencji rodzi wiêksz¹ z³o¿onoœæ spo³eczeñstw[23]. Równie¿ i przedstawiciele szko³y ekologicznej podejmowani problematykê przestrzeni. Badacze ze szko³y chicagowskiej uwa¿ali, i¿ rozwój miasta jest zwi¹zany z produkcj¹ i wzrostem populacji, co powodowa³o agregacjê ludnoœci i rozmaitych struktur rodzinnych i gospodarczych na okreœlonej przestrzeni. Intensyfikacja agregacji prowadzi³a do rywalizacji o przestrzeñ miejsk¹ oraz wszelkie zasoby, jakie mog³y byæ u¿yte dla u³atwienia jednostek i grup spo³ecznych[24].
Przestrzeñ mo¿emy równie¿ rozumieæ metaforycznie jako sferê dystansów miêdzyludzkich, np. P. Bourdieu operuje pojêciem habitusu, który oznacza ca³okszta³t nabytych przez jednostkê i utrwalonych dyspozycji do oceniania i postrzegania œwiata, inaczej mówi¹c habitus oznacza podobne pozycje jednostek w przestrzeni, podobne dyspozycje i praktyki przez nich przejawiane[25]. Osoby wychowane w podobnym œrodowisku, cechuje podobny kontekst znaczeñ, dziêki odwo³ywaniu siê do podobnych doœwiadczeñ mog¹ one domniemywaæ, ¿e inne osoby odczuwaj¹ tak samo jak one i zareaguj¹ w danej sytuacji analogicznie do nas. Z podzielania wspólnej przestrzeni wynika, ¿e pewien wycinek otaczaj¹cej go rzeczywistoœci spo³ecznej jest tak samo dostêpny ka¿demu z partnerów[26]. Jak zauwa¿a A. Schütz wspólne podzielanie tego samego czasu i przestrzeni pozwala podzielaæ przewidywania na przysz³oœæ, tworzyæ plany, ale tak¿e dzieliæ nadzieje i lêki[27]. A. Schütz wskazuje, ¿e wielu z nas zak³ada, ¿e skoro pewne czêœæ œwiata jest dla jednostki zrozumia³a, s¹dzi ona, ¿e bêdzie tak¿e zrozumia³¹ dla jego bliŸniego[28].
Mamy, wiêc do czynienia z procesem nak³adania siê dwóch przestrzeni wirtualnej i realnej. Przestrzeñ Internetu stanowi dla wielu jednostek tak samo wa¿ny wymiar przestrzeni spo³ecznej, jak przestrzeñ realna. Wchodz¹ w niej w interakcje, podejmuj¹ wa¿ne ¿yciowe decyzje i zawieraj¹ istotne transakcje. Przestrzeñ Internetu bardzo czêsto w istotny sposób wp³ywa na przestrzeñ realn¹. Coraz wiêcej czynnoœci z przestrzeni rzeczywistej przenosi siê do przestrzeni wirtualnej. Spêdzamy w Internecie swój wolny czas, pracujemy, kontaktujemy siê z innymi, czy zawi¹zujemy przyjaŸnie. W odniesieniu do przestrzeni Internetu proponujê zastosowaæ nastêpuj¹cy model heurystyczny, który przedstawiono na rycinie 3:
Ryc. 3. Model przestrzeni Internetu

�ród³o: opracowanie w³asne; model ten autorka wykorzysta³a w badaniach do pracy doktorskiej Spo³eczna przestrzeñ Internetu
¯ycie w spo³eczeñstwie nowoczesnym wraz z jego mechanizmami wykorzeniaj¹cymi odrywa nasze ¿ycie od gotowych wzorców i ustalonych praktyk, w takich warunkach rozwija siê miejsce na refleksyjnoœæ, która oznacza, i¿ coraz wiêksza czêœæ spo³ecznej aktywnoœci jest systematycznie poddawana rewizji ze wzglêdu na nowo zdobyte informacje lub nabyt¹ wiedzê[29].
Wielu autorów podkreœla, ¿e za spraw¹ nowych technologii, na czele z Internetem, mamy do czynienia z kompresj¹ czasu i przestrzeni. Jak podkreœla B. Jung masowy charakter podró¿owania, globalna sieæ ³¹cznoœci oraz globalizacja mediów sprawiaj¹, ¿e ¿ycie jednostek coraz mniej jest przypisane do konkretnego miejsca. Wyd³u¿eniu ulegaj¹ odleg³oœci miêdzy miejscem zamieszkania, a miejscem pracy, a kontakty s³u¿bowe mog¹ byæ utrzymywane na ca³ym œwiecie bez koniecznoœci wychodzenia z domu[30].
Kompresja czasu zdaniem B. Junga wyra¿a siê równie¿ poprzez intensyfikacjê produkcji i konsumpcji. Miniaturyzacja i nadanie podrêcznego charakteru wielu produktom pozwoli³o zwiêkszyæ ich u¿ytecznoœæ i pozwoli³o po³¹czyæ ze sob¹ czynnoœci dotychczas roz³¹czne[31]. Telefon komórkowy pozwala ³¹czyæ siê w dowolnym czasie, w dowolnym miejscu. Rozmowa przez telefon komórkowy nie wyklucza równie¿ wykonywania w tym samym czasie innych czynnoœci. Ogl¹danie telewizji, czy s³uchanie radia nie jest czynnoœci¹ „na wy³¹cznoœæ”. W tym samym czasie mo¿na wykonywaæ domowe porz¹dki, przygotowywaæ posi³ki, czy æwiczyæ. Czas spêdzony w podró¿y poci¹giem do pracy mo¿e staæ siê bardziej efektywny. Dziêki laptopom mo¿liwe jest wykonywanie w tym czasie transakcji handlowych, kontaktowanie siê z klientami, diagnoza rynku gie³dowego itp.
Innym wymiarem kompresji czasu jest jego intensyfikacja. Postêp techniczny pozwala skracaæ czas wykonywania danej czynnoœci, wprowadzone zostaj¹ elastyczne formy zarz¹dzania czasem (ang. time-shifting)[32]. Urz¹dzenia gospodarstwa domowego pozwalaj¹ minimalizowaæ czas potrzebny na przygotowanie posi³ków. Sklepy obfituj¹ w pó³produkty pozwalaj¹ce na szybkie przygotowanie posi³ków. Wiele firm specjalizuje siê w przygotowywaniu gotowych dañ, tylko i wy³¹cznie na wynos, a przygotowanie ich w domu to kwestia krótkiego podgrzania. Szeroka oferta gastronomiczna wyrêcza kobiety w przygotowywaniu œwi¹t pozwalaj¹c im wykorzystaæ ten czas na czynnoœci zwi¹zane z prac¹ zawodow¹, czy po prostu odpoczynek. By wys³aæ ¿yczenia œwi¹teczne wystarczy kilka minut. Bez wychodzenia z domu œlemy pozdrowienia znajomym na drugim krañcu globu. Kamery internetowe pozwalaj¹ zobaczyæ nam osobê oddalon¹ o tysi¹ce kilometrów bez pokonywania jakichkolwiek odleg³oœci. Przenoœne odtwarzacze audio pozwalaj¹ na naukê jêzyka obcego w dowolnym czasie. Urz¹dzenia do rejestracji obrazu (nagrywarki DVD, magnetowidy VHS) pozwalaj¹ nagrywaæ programy telewizyjne i odtwarzaæ je w dogodnym dla nas momencie.
Postêpuj¹ca technicyzacja i komplikacja wielu urz¹dzeñ sprawia, ¿e zamiast u³atwiaæ ¿ycie powoduj¹ one, ¿e niektórzy ich u¿ytkownicy sobie z nimi nie radz¹. Mnogoœæ opcji wielu urz¹dzeñ elektronicznych umo¿liwia wykonanie wielu dzia³añ, jednak¿e powoduje to równie¿ skomplikowanie obs³ugi sprzêtu. Wielu projektantów bardziej dba o wizualn¹ atrakcyjnoœæ danego „gad¿etu”, ni¿ funkcjonalnoœæ jego obs³ugi. U¿ytkownicy telefonów komórkowych nierzadko ograniczaj¹ siê wy³¹cznie do rozmów telefonicznych, choæ ich telefon oferuje tworzenia wiadomoœci tekstowych, graficznych, nagrywanie plików audio, czy mo¿liwoœæ wykonywania zdjêæ.
Przestrzeñ wspó³czesnych spo³eczeñstw, która zmienia siê g³ównie na skutek nowych form komunikacji, na czele z Internetem, okreœla siê mianem przestrzeni globalnej. Przestrzeñ ta nie posiada atrybutów typowych dla tradycyjnej przestrzeni geograficznej, jest p³ynna i nieustannie rekonstruowana przez jej u¿ytkowników[33]. Wraz z pojawieniem siê Internetu mówi siê o pojawieniu siê nowego wymiaru przestrzeni tworzonej przez system sieci komunikacyjnej. Cyberprzestrzeñ jest przestrzeni¹ pozbawion¹ granic, trudno wyznaczyæ jej koniec, jest przestrzeni¹ pozbawion¹ konkretnego miejsca, w której ró¿ne p³aszczyzny nak³adaj¹ siê na siebie, przenikaj¹ i przecinaj¹[34]. Jednak¿e w odniesieniu do przestrzeni Internetu najczêœciej u¿ywa siê okreœlenia przestrzeñ wirtualna. Warto tutaj przywo³aæ dwa rozumienia pojêcia wirtualnoœæ. W ujêciu filozoficznym wirtualne jest to, co istnieje potencjalnie, wirtualnoœæ poprzedza rzeczywista lub formalna konkretyzacjê – drzewo jest wirtualnie obecne w nasieniu[35]. Inaczej wirtualnoœæ okreœla siê potocznie. W powszechnym rozumieniu termin ten oznacza nierealnoœæ, nierzeczywistoœæ – jakaœ rzecz jest albo rzeczywista, albo wirtualna, nie mo¿e posiadaæ obu tych w³asnoœci[36]. P. Levy pisze wprost „wirtualnoœæ jest rzeczywista, choæ nie mo¿na jej przypisaæ ¿adnej wspó³rzêdnej przestrzenno-czasowej”. Jak ³atwo zauwa¿yæ, to w³aœnie myœlenie potoczne k³ad¹ce nacisk na opisywanie wirtualnoœci w kategoriach zaprzeczenia prawdziwoœci, namacalnej rzeczywistoœci mo¿e staæ siê bezpoœrednim przyczynkiem tego, ¿e odmawiamy prawa realnoœci spo³ecznoœciom funkcjonuj¹cym w rzeczywistoœci wirtualnej. Wirtualne œwiaty pozwalaj¹ nam rozumieæ, i¿ obok naprawdê rzeczywistego œwiata istniej¹ inne konstrukcje sztucznych œwiatów, gdzie zwyczajne doœwiadczenie realnoœci traci roszczenie do wy³¹cznoœci. Wirtualny œwiat sprawia, i¿ wy³¹cznoœæ i solidnoœæ zwyczajnego rozumienia rzeczywistoœci zostaje podwa¿ona, gdy¿ mo¿liwe s¹ alternatywne konstrukcje œwiata. Pojawiaj¹ siê opinie, i¿ sztuczne œwiaty powoduj¹ poszerzenie i wzbogacenie naszego doœwiadczenia[37]. Jest to rzeczywistoœæ, w której materialna egzystencja ludzi jest w pe³ni zanurzona w „wirtualnym uk³adzie obrazów, w œwiecie wyobraŸ-sobie-¿e, w którym pozory nie tylko znajduj¹ siê na ekranie (…) lecz staj¹ siê tym doœwiadczeniem”[38]. Z pewnoœci¹ jednak nowoczesne media na czele z Internetem maj¹ decyduj¹cy wp³yw na przemiany cywilizacyjne wspó³czesnego œwiata, sugeruj¹c, ¿e nowoczesne spo³eczeñstwo jest odciête od rzeczywistego doœwiadczenia, zaspokajaj¹c nas syntetycznym oszustwem[39].
B. Ja³owiecki wyró¿nia nastêpuj¹ce rodzaje przestrzeni[40]:
- produkcji: dzieli siê ona na rolnicz¹ (uk³ady pól i roz³ogów) i pozarolnicz¹ (zagroda, fabryka, kopalnia, labolatorium),
- konsumpcji: obszar zwi¹zany ze zbiorowym i indywidualnym przyw³aszczaniem produktów i rozszerzon¹ reprodukcj¹ si³y roboczej (mieszkania, tereny rekreacyjne),
- symboliki: obejmuj¹ miejsca i obszary zwi¹zane z wysoko cenionymi przez dane spo³eczeñstwo wartoœciami (pomniki, miejsca kultu religijnego, miejsca propagowania ideologii),
- wymiany: obszary transferu oraz przemieszczania siê dóbr i informacji,
- w³adzy: terytorium objête jurysdykcj¹ lub obszar zajmowany przez instytucje sprawuj¹ce w³adzê (budynki administracji pañstwowej, policji, wojska).
Jak wskazuje F. Znaniecki podmioty ludzkie nie doœwiadczaj¹ jakiejœ powszechnej, obiektywnej, niezmiennej przestrzeni[41]. Partycypacja przestrzeni jest ró¿na przez ró¿ne jednostki i zale¿na od miejsca jednostki w strukturze spo³ecznej, rodzaju wykonywanej pracy, ale tak¿e sytuacja, a nawet samopoczucie, czy nastrój[42]. Doskona³ym odzwierciedleniem takiego postrzegania przestrzeni jest przestrzeñ Internetu. Wykszta³cenie, wykonywany zawód, a tak¿e umiejêtnoœci informatyczne wp³ywaj¹ na jej postrzeganie i im wiêksza bieg³oœæ w pos³ugiwaniu siê technikami informatycznymi, tym wiêksze przekonanie o mo¿liwoœci ³atwego przyswajania i adaptowania tej przestrzeni. Ta sama przestrzeñ Internetu dla jednych stanowi³a bêdzie œrodowisko przyjazne, w którym realizuj¹ niemal wszystkie swoje spo³eczne potrzeby, dla innych ta przestrzeñ to prawdziwe terra incognita pe³ne zasadzek i trudnoœci czyhaj¹cych na niewytrawnego u¿ytkownika. Odwo³uj¹c siê do typologii przestrzeni wysuniêtej przez B. Ja³owieckiego[43], wydaje siê, ¿e takie same kategorie analityczne mo¿emy zastosowaæ do przestrzeni Internetu. Najpopularniejszym wymiarem spo³ecznej przestrzeni Internetu bêdzie przestrzeñ wymiany, gdzie Internet stanowi przestrzeñ wymiany informacji, jednostki s³u¿¹ sobie rad¹ i pomoc¹, ale tak¿e zamieszczaj¹ informacje dyskredytuj¹ce, nieprawdziwe, czy obraŸliwe. Przestrzeñ Internetu zawiera w sobie równie¿ przestrzeñ w³adzy, któr¹ stanowi¹ strony administracji rz¹dowej, strony poszczególnych polityków, czy partii politycznych, którzy przestrzeñ Internetu wykorzystuj¹ jako doskona³e miejsce promocji siebie i kontaktu z potencjalnymi wyborcami, Internet zajmuje znacz¹ce miejsce w debacie publicznej. Przestrzeñ Internetu to tak¿e przestrzeñ produkcji. To dziêki temu medium mog¹ funkcjonowaæ firmy internetowe, dla wielu telepracowników Internet to podstawowe narzêdzie pracy i kontaktu z innymi wspó³pracownikami. Internet to równie¿ przestrzeñ symboliczna. Przestrzeñ, z któr¹ identyfikuje siê wielu jej wirtualnych mieszkañców (netizenów) i w której tworzone s¹ serwisy spo³ecznoœciowe. Przestrzeñ symboliczna w Internecie to tak¿e strony instytucji religijnych, gdzie mo¿liwa jest nawet spowiedŸ online, czy wymiana doœwiadczeñ religijnych z innymi osobami na ró¿nego rodzaju forach dyskusyjnych. Symboliczna przestrzeñ Internetu do tak¿e idealne miejsce manifestowania i propagowania ró¿nego rodzaju treœci ideologicznych, nawet najbardziej radykalnych. Ostatnim wymiarem przestrzeni Internetu jest przestrzeñ konsumpcji, w której to jednostki maj¹ mo¿liwoœæ zagospodarowywania swojego czasu wolnego, dokonywania ró¿nego rodzaju zakupów pocz¹wszy od zakupu ksi¹¿ek a¿ po zamawianie us³ug przeprowadzkowych.
Ryc. 3. Typologia przestrzeni Internetu

�ród³o: opracowanie w³asne.
Sumary
Time is category over which we seldom wonder. Really decisive moments in our life, or the traumatic events cause that we subject reflection our life, wonder over lapse, the elusiveness of life and time. The essential vectors of social life make up the time with space together. The time is, sure construct social conventional notion, in the face of which of individual or the social groups organize their life. Without category of time executing sure actions would be no kids, necessary is, as their synchronization. His perception is different from at present survived period in our life. The article is the test of answer on question, what is the meaning of time and space in society of day of internet.
[1] A. Giddens, Ramy póŸnej nowoczesnoœci, [w:] A. Jasiñska-Kania, L. Fija³kowski, J. Szacki, M. Zió³kowski, Wspó³czesne teorie socjologiczne, Warszawa, Scholar, 2006, t.2., s. 688.
[2] tam¿e
[3] M. Castells, Spo³eczeñstwo sieci, Warszawa, PWN, 2007, s. 430.
[4] P. Sztompka, Socjologia zmian spo³ecznych, Kraków, Znak, 2005, s. 57.
[5] M. Castells, dz.cyt, s. 430.
[6] C. Ezzell, Zegary kultur, „Œwiat Nauki”, 2002, s. 56
[7] Tam¿e, s. 688-689.
[8] Tam¿e s. 433.
[9] Tam¿e, s. 458.
[10] R. Boguszewski, Jak ten czas szybko leci, Komunikat CBOS, BS/2003/2005
[11] P. Sztompka, dz.cyt, s. 58.
[12] Tam¿e, s. 59.
[13] C. Ezzell, dz.cyt., s. 57.
[14] P. Sztompka, dz.cyt, s. 63.
[15] C. Ezzell, dz.cyt., s. 56.
[16] M. Castells, dz.cyt, s. 438
[17] Tam¿e, s. 412.
[18] A. Nowak, K. Krejtz, Internet z perspektywy nauk spo³ecznych [w:] D. Batorski, M. Marody, A. Nowak, Spo³eczna przestrzeñ Internetu, Warszawa, SWPS, 2006, s. 5.
[19] J. Miku³owski-Pomorski, Komunikacja wobec procesów fragmentaryzacji. [w:] L. Haber, M. Niezgoda Spo³eczeñstwo informacyjne. Aspekty funkcjonalne i dysfunkcjonalne, Kraków, UJ, 2006, s. 100.
[20] Tam¿e
[21] A. Giddens, dz.cyt, s. 689.
[22] M. Castells, dz.cyt, s. 413-418.
[23] J. Turner, Struktura teorii socjologicznej, Warszawa, PWN, 2004, s. 92-94.
[24] Tam¿e, s. 99.
[25] J. Szacki, Historia myœli socjologicznej, Warszawa, PWN, 2004, s. 894-897.
[26] A. Schütz, Potoczna i naukowa interpretacja ludzkiego dzia³ania, [w:] A. Jasiñska-Kania, L. Fija³kowski, J. Szacki, M. Zió³kowski, (red.) Wspó³czesne teorie socjologiczne, Warszawa, Scholar, 2006, t.2., s. 875.
[27] tam¿e
[28] A. Schütz, dz.cyt, s. 872.
[29] A. Giddens, dz.cyt, s. 691.
[30] B. Jung, Kapitalizm postmodernistyczny, „Ekonomista” 1997, nr 5-6, s. 715-735.
[31] tam¿e
[32] tam¿e
[33] Popularna encyklopedia mass mediów, J. Skrzypczak (red.), Wydawnictwo Kurpisz SA, Poznañ, 1999, s. 162-163.
[34] Popularna encyklopedia mass mediów, dz.cyt, s. 81.
[35] P. Levy,Drugi potop [w:] M. Hopfinger (red.). Nowe media w komunikacji spo³ecznej XX wieku. Warszawa, Oficyna Naukowa, 2002, s. 378-379.
[36] tam¿e
[37] W. Welsch, O œwiecie mediów elektronicznych [w:] M. Hopfinger. Nowe media w komunikacji spo³ecznej XX wieku. Warszawa, Oficyna Naukowa, 2002, s. 469-470.
[38] M. Castells, dz.cyt, s. 378.
[39] M. Dro¿d¿, Media. Teorie i fikcje, Kielce, Wyd. Jednoœæ, 2005, s. 10.
[40] B. Ja³owiecki, Koncepcja schematu wyjaœniaj¹cego spo³eczne wytwarzanie przestrzeni oraz jego ewolucja, [w:] M. Malikowski, S. Solecki (red.) Spo³eczeñstwo i przestrzeñ zurbanizowana, Rzeszów, WSP, 1988, s. 89-90.
[41] F. Znaniecki, Socjologiczne podstawy ekologii ludzkiej [w:] M. Malikowski, S. Solecki (red.) Spo³eczeñstwo i przestrzeñ zurbanizowana, Rzeszów, WSP, 1988, s. 123.
[42] B. Ja³owiecki, dz.cyt, s. 97-98.
[43] tam¿e